OD NOWA - Strona główna
 :2020: :2019: :2018: :2017: :2016: :2015: :2014: :2013: :2012: :2011: :2010: :2009: :2008: :2007: :2006: :2005: :2004: :2003: :2002: :2001:



JAZZ Od Nowa Festival 2014



26.02 – 2.03 (środa - niedziela), godz. 20.00





26 lutego (środa), godz. 20:00


MARC BERNSTEIN POWER TRIO (PL/S/DK)

Marc Bernstein (USA) – saksofony altowy i sopranowy
Thommy Andersson (SWE) – kontrabas
Thomas Eiler Vju (DK) – perkusja



Jazz – w swej genezie afro-amerykański, podobnie jak niewiele starszy odeń blues – z biegiem czasu otwierał się coraz szerzej na inspiracje i wykonawców z kręgu innych kultur czy grup etnicznych. W ewolucji artystycznej obu tych gatunków niemałą rolę odegrali muzycy pochodzenia żydowskiego: po stronie bluesowej na przykład wirtuoz gitary Mike Bloomfield czy znakomity organista Barry Goldberg, po jazzowej zaś – choćby nader wszechstronni twórczo John Zorn albo Uri Caine, kojarzeni także w kontekście postmodernistycznej awangardy.

Do tej drugiej grupy można by dodać, z uwzględnieniem wszystkich koniecznych proporcji, Marca Bernsteina, przyznającego się głównie do fascynacji osobą i sztuką Johna Coltrane'a: wielkiego muzycznego nowatora, pośród wirtuozów jazzowego saksofonu mistrza najbardziej chyba niezwykłego. Mimo to jednak, po ukończeniu prestiżowego Berklee College of Music w Bostonie, bohater nasz grywał ze światowej sławy artystami i artystkami jazzu, reprezentującymi różne, na ogół bardziej umiarkowane orientacje: od generalnie kojarzonych z jazz-rockiem Michaela Breckera albo Billy'ego Cobhama, po zdecydowanie bliższą mainstreamowi wokalistkę Deborah Brown. Nagrał też kilka udanych płyt, jak na przykład pobrzmiewający żydowskim folklorem Kibrick, albo Good People Music, na której towarzyszył mu między innymi znany freejazzowy perkusista Billy Hart. Występował wreszcie w renomowanych klubach i salach koncertowych Nowego Jorku, od The Blue Note po Apollo Theater.

Urodzony w tymże mieście w 1961 roku, od kilkunastu lat mieszka w Danii – może poniekąd dlatego, że pragnie znaleźć się bliżej rodzinnych ziem przodków (jego pradziadkowie nazwiskiem Kibrick wyemigrowali z Radomia, przez Paryż, do Nowego Jorku). Może też, z tego samego względu, nierzadko koncertuje w Polsce i to niekoniecznie wielkomiejskiej: w ubiegłym roku wystąpił na przykład w Sandomierzu i mazurskiej Nidzicy.




WOJTEK KAROLAK QUARTET (PL)

Wojtek Karolak – organy
Tomasz Grzegorski – saksofon tenorowy
Marcin Wądołowski – gitara
Adam Czerwiński – perkusja




fot. Robert Berent

Można bez przesady powiedzieć, że pierwszy JAZZ Od Nowa Festival (2-3 marca 2001) został zdominowany przez rodzimych klasyków różnych generacji: od Ptaszyna przez młodszych, lecz znajdujących się już po niebiańskiej stronie dźwięku Śmietanę i Szukalskiego, po Karolak-Levandek-Baron Trio.

Pierwszy członek tej swoistej supergrupy, znany i ceniony głównie jako wirtuoz organów Hammonda – czy wręcz największy mistrz tego instrumentu w skali europejskiej, wedle ankiety „JAZZ FORUM” z 1973 roku – 15 lat wcześniej zadebiutował z Jazz Believers jako... saksofonista. W 1961 roku miał już pierwszy własny zespół: trio, które istniało trzy lata akompaniując między innymi goszczącym w Polsce jazzmanom z USA (głównie Donowi Ellisowi). W następnych dekadach wydał zaledwie kilka płyt autorskich – Moving South (1973), Easy (1974), The Universal Trio (1982) i cieszącą się szczególnym uznaniem Time Killers (1985, pod wspólnym szyldem z saksofonistą Tomaszem Szukalskim i perkusistą Czesławem Bartkowskim) – bo też przez większość kariery udzielał się w zespołach kierowanych przez innych: Kurylewicza, Urbaniaka, Ptaszyna czy przede wszystkim Śmietanę. Nie jest to oczywiście zarzut – jeśli przypomnimy sobie, jak ważnym muzykiem drugiego planu był na przykład pianista Bill Evans w pamiętnym kwintecie Milesa Davisa z przełomu lat 1950/1960. Umiejętność twórczego dostosowywania się do opcji i wymagań tak różnych liderów mogłaby najwyżej świadczyć o wszechstronności artystycznej Karolaka (okazjonalnie, całkiem zresztą udanie komponującego też muzykę do filmów, o czym powinna wiedzieć przynajmniej część widzów Konopielki).

Innym dowodem owej wszechstronności jest współpraca z blues-rockową grupą Guitar Workshop, kierowaną przez gitarzystę Leszka Cichońskiego, w którego towarzystwie pianista gościł już w „Od Nowie” na Toruń Blues Meeting, akompaniując świetnemu czarnoskóremu bluesmanowi Carlosowi Johnsonowi. Teraz objawi się znowu we wcieleniu jazzowym i to jako lider własnego kwartetu. Obecność w składzie Marcina Czerwińskiego, etatowego perkusisty Jarka Śmietany, sugerowałaby, że możemy tu oczekiwać odniesień do twórczości przedwcześnie zgasłego mistrza gitary, przemiłego człowieka i, last but not least, wielkiego przyjaciela Karolaka, z którego udziałem nagrał on tak udane płyty, jak chociażby Phone Consultations (1996) albo I Love the Blues (2011). Na pewno zaś możemy oczekiwać pokazu znacznych umiejętności wykonawczych i wyczucia stylu – zarówno w materii jazzowej, jak i bluesowej.




27 lutego (czwartek), godz. 20:00


MACIEJ OBARA INTERNATIONAL QUARTET (PL/N)

Maciej Obara – saksofon altowy
Dominik Wania – fortepiano
Ole Morten Vagan (N) – kontrabas
Gard Nilssen (N) – perkusja



Mimo wszelkich zastrzeżeń, jakie można zgłaszać w kwestii polskiej obecności w UE – i UE jako takiej – niepodobna zaprzeczyć, że dla krajów dawnego bloku sowieckiego unijne obywatelstwo jest realną szansą międzynarodowej ekspansji. Najlepszym na to dowodem, w odniesieniu do rodzimego jazzu, jest Take Five Europe: swoista platforma współpracy największych europejskich festiwali jazzowych (Polskę reprezentuje tam wrocławski Jazztopad), stworzona przy London Jazz Festival z myślą o integracji młodych talentów z różnych krajów UE.

Jednym z beneficjentów tego przedsięwzięcia jest uzdolniony polski saksofonista Maciej Obara absolwent Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Mimo młodego wieku dobrze już ustosunkowany w świecie jazzu, i to doprawdy wyrafinowanego. Świadczy o tym jego współpraca z Tomaszem Stańką czy też, w ramach Obara Special Quartet, z trębaczem Ralphem Alessim, basistą Markiem Heliasem i perkusistą Nasheetem Wattsem: muzykami z nowojorskiej School of Improvisational Music, mającej opinię awangardowej. Nagrał też płytę z dwoma innymi wybitnymi instrumentalistami z tego miasta: basistą Johnem Lindbergiem (patrz znakomite String Trio of New York) i perkusistą Harveyem Sorgenem.

Jego najnowszym zespołem jest Maciej Obara International Quartet, którego jedną połowę stanowią Polacy, drugą zaś Norwegowie. Dopełnieniem części polskiej jest wybitnie utalentowany i wszechstronny pianista młodego pokolenia, Dominik Wania. Studiował on na wydziale jazzowym New England Conservatory of Music w Bostonie pod kierunkiem słynnego panamskiego pianisty Danilo Pereza, ze swym Dominik Wania Trio nagrał niedawno płytę Ravel, inteligentnie wykorzystującą mniej znane wątki twórczości autora popularnego Bolera, a słuchaczom toruńskim znany jest z dwunastej edycji JAZZ Od Nowa Festival (wystąpił wtedy jako członek polsko-fińskiego kwartetu Tomasza Stańki). Natomiast norweska część zespołu to dynamiczny basista Ole Morten Vagan, który grywał z jazzmanami tak wybitnymi, jak John Scofield, Terje Rypdal bądź Bobo Stenson, oraz perkusista Gard Nilssen, w swej ojczyźnie znany i ceniony głównie jako lider dwóch zespołów: freejazzowego Puma i freejazzowo-rockowego Bushman's Revenge. Wszyscy z powodzeniem zaprezentowali się na imprezach tak prestiżowych, jak wspomniany London Jazz Festival, North Sea Jazz w Holandii i Molde Jazz w Norwegii. Ich toruński występ z pewnością okaże się sukcesem.




LESZEK KUŁAKOWSKI QUARTET (PL)

Leszek Kułakowski – fortepian
Jerzy Małek – trąbka
Piotr Kułakowski – kontrabas
Tomasz Sowiński – perkusja



Jedną z ciekawszych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych tendencji rozwojowych jazzu nowoczesnego był tak zwany third stream, czyli „trzeci nurt”, ambitnie sięgający do form, faktur i technik dwudziestowiecznej muzyki zwanej poważną. W okresie rodzimej jazzowej burzy i naporu, przypadającej na schyłek lat 1950-tych i początek dekady następnej, w kierunku tym skłaniał się po trosze Krzysztof Komeda i, przede wszystkim, Andrzej Trzaskowski – obecnie zaś podobne inklinacje wykazuje Leszek Kułakowski, ceniony pianista i kompozytor, profesor Akademii Pomorskiej w Słupsku i dyrektor festiwalu Komeda Jazz w tymże mieście.

Na scenie muzycznej zaistniał pod koniec lat 1970-tych jako członek gdańskiego Antykwintetu, jednego z objawień rodzimego jazzu tamtych czasów, z ujmującą finezją balansującego między względnym konserwatyzmem nowoczesnego mainstreamu a kontrolowaną freejazzową swobodą (warto wspomnieć, że na perkusji grał tam Józef Eliasz, od lat jeden z najbardziej zasłużonych animatorów jazzu w regionie kujawsko-pomorskim). Później artysta też podążał w tym kierunku: choćby w oryginalnej suicie na bazie wiersza W. Stevensa Thirteen Ways of Looking at a Blackbird, opracowanej w latach 1990-tych z udziałem muzyków amerykańskich w osobach pełnego inwencji perkusisty Steve'a Grovera i wokalistki Christine Correi. Najczęściej skłaniał się on jednak ku syntezie zasadniczo odmiennych stylów i estetyk – głównie w Eurofonii (2000) na głos solowy, kwintet jazzowy i orkiestrę symfoniczną, gdzie jazz znalazł się w dość spójnej konfiguracji z rodzimym folklorem i współczesną muzyką zwaną poważną. Podobnie można określić zawartość wydanej pięć lat wcześniej płyty Chopin and Other Songs, jednej z najciekawszych spośród licznych podówczas adaptacji jazzowych dzieł wielkiego Fryderyka (zbieżność z Fryderykiem Wielkim, któremu zresztą muzyka wcale nie była obca, oczywiście przypadkowa).

Na Jazz Od Nowa Festival znamienity ten artysta zaprezentował się po raz pierwszy w 2004 roku na czele kwintetu grającego inteligentny, nowoczesny hard bop – z towarzyszeniem między innymi tenorzysty Tomasza Grzegorskiego, którego w tym roku usłyszymy w pokrewnym stylowo zespole Wojciecha Karolaka. Zapewne też sam Kułakowski podąży dalej w tym kierunku – zwłaszcza, że na kontrabasie znów akompaniować mu będzie syn Piotr, a w pierwszej linii wystąpi reprezentujący podobną orientację jazzową Jerzy Małek, jeden z ciekawszych rodzimych trębaczy młodego (jeszcze) pokolenia.




28 lutego (piątek), godz. 20:00


JACQUES KUBA SÉGUIN LITANIA PROJEKT (CDN/HT)

Jacques Kuba Séguin – trąbka
Frédéric Alarie – kontrabas
Jonathan Cayer – fortepiano
Martin Auguste (Haiti) – perkusja



Północny sąsiad ojczyzny jazzu nie zajmuje w historii tej muzyki miejsca podobnie eksponowanego – trzeba jednak pamiętać, że w Montrealu urodził się Oscar Peterson, zaliczany do największych wirtuozów fortepianu jazzowego, i że w tymże mieście od lat odbywa się słynny na cały świat (także dzięki regularnym edycjom CD i DVD) Festival International de Jazz. Z Montrealu pochodzi też Jacques K. Seguin, jedyny do tej pory przedstawiciel Kanady na Jazz Od Nowa Festival.

Ten francuskojęzyczny trębacz i kompozytor o polskich korzeniach, wykształcony pod kierunkiem mistrza swego instrumentu Dave'a Douglasa, przez ostatnie dwanaście lat występował w różnych krajach: między innymi z Vic Vogel Big Band, Carlosem Placeresem czy przede wszystkim z Afro Cuban All Stars, założonym przez jednego z inicjatorów słynnego Buena Vista Social Club. Jako aranżer i solista towarzyszący współpracował też z czołowymi wykonawcami z Quebecu: Jeanem Leloupem, Ariane Moffat czy Mme Doba. W 2005 roku nagrał płytę The Odd Lot, a pięć lat później – Odd Lot: deux tiers, którą promował, wraz z zespołem Odd Lot, podczas koncertów w Polsce i Portugalii. Wtedy też po raz pierwszy zawitał na toruński festiwal.




ADAM BAŁDYCH QUARTET (PL/FIN)

Adam Bałdych – skrzypce
Paweł Tomaszewski – fortepiano
Michał Barański – bas
Krzysztof Szmańda – perkusja
Verneri Pohjola (Fin) – trąbka




fot. Andrzej Romańśki

Na afiszu Jazz Od Nowa Festival AD 2008, pośród takich jazzowych gwiazd, jak Tomasz Stańko czy Peter Brötzmann, znalazł się też polski zespół Damage Control – reklamowany wprawdzie jako „supergrupa”, lecz przecież znacznie mniej sławny. Tworzyło go bowiem czterech muzyków, spośród których właściwie tylko perkusista Cezary Konrad był wówczas powszechnie uznanym mistrzem swego instrumentu. Niebawem miało się jednak okazać, że Damage Control poniekąd zasłużył na miano supergrupy – in spe.

Na skrzypcach grał tam mianowicie Adam Bałdych, o którym można było wtedy powiedzieć, że jest muzykiem ze wszech miar obiecującym, stypendystą renomowanej uczelni amerykańskiej Berklee College of Music, już jako piętnastolatek występującym na Wrocław Jazz Festival. Czy były to jednak wystarczające podstawy, aby już wówczas widzieć w nim przyszłą gwiazdę wiolinistyki jazzowej na skalę światową?

A przecież zaledwie sześć lat później przyjeżdża on do „Od Nowy” jako lider własnego zespołu, w pełnej glorii międzynarodowych sukcesów. Jako laureat prestiżowej niemieckiej nagrody ECHO 2012 – nominowany także do rodzimego Fryderyka 2013 w kategorii Artysta Roku - Muzyka Jazzowa i wyróżniony nagrodą Grand Prix – Artysta Roku plebiscytu Jazz Melomani 2013. Jako wykonawca związany stałym kontraktem z czołową niemiecką – i europejską – wytwórnią fonograficzną ACT Music, dla której nagrał świetnie przyjęty album Imaginary Room (2012). Jako wirtuoz porównywany z jednej strony do Urbaniaka, z drugiej zaś – do Wieniawskiego [sic!]. Jako „najbardziej rozwinięty technicznie skrzypek naszych czasów […] po którym możemy się spodziewać wszystkiego” – jak obwieszczono we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Partnerów będzie miał godnych: na przykład Pawła Tomaszewskiego (dawniej w Damage Control), jednego z najzdolniejszych pianistów polskich młodego pokolenia, znanego już jako laureat Fryderyka 2009 w kategorii Jazzowy Debiut Roku oraz współpracownik między innymi Nigela Kennedy'ego, Larry'ego Coryella i Erica Marienthala. Zagraniczną gwiazdą tego składu będzie natomiast fiński trębacz Verneri Pohjola, syn znanego w swej ojczyźnie progresywno- i jazz-rockowego basisty imieniem Pekka, podobnie jak Bałdych związany prestiżowym kontraktem z ACT Music. Jeśli w Toruniu sięgną wyżyn uduchowionej maestrii, będzie to zapewne jeden z najjaśniejszych punktów obecnej edycji JAZZ Od Nova Festival.




1 marca (sobota), godz. 20:00


JAZZPOSPOLITA (PL)

Stefan Nowakowski - kontrabas, gitara basowa
Wojtek Oleksiak - perkusja, perkusjonalia
Michał Przerwa–Tetmajer - gitara elektryczna
Michał Załęski - instrumenty klawiszowe



Jazz i rock, kiedyś postrzegane jako odrębne gatunki współczesnej muzyki zwanej popularną, pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia zaczęły grawitować ku sobie – co ostatecznie zaowocowało hybrydą najczęściej określaną jako „jazz-rock” albo „fusion”. To ostatnie pojęcie, częstokroć używane zamiennie z „crossover”, uogólniło się później na inne syntezy stylowo-gatunkowe we wspomnianym wyżej obszarze: na przykład na połączenie jazzu, rocka i elektronicznego eksperymentu, określane cokolwiek mętnym mianem „post-rock”.

Sądząc po materiałach promocyjnych, stołeczna Jazzpospolita uprawiałaby zatem... fusion do potęgi bez mała piątej – zważywszy że jej styl definiuje się czasem jako swoistą wypadkową funku, drum'n'bassu, nu jazzu, psychodelii i post-rocka (na ogół zdradzającego dość wyraźne koneksje psychodeliczne). Można się tylko cieszyć, że ów terminologiczno-reklamowy zamęt nie zaszkodził muzyce rzeczonego zespołu, który zdobył już sobie dość eksponowaną pozycję w rodzimych hierarchiach, najogólniej biorąc, jazzowych.

Jazzpospolita powstała w 2008 roku z inicjatywy basisty Stefana Nowakowskiego i perkusisty Wojtka Oleksiaka. Spośród dokonanych wtedy nagrań, w jej repertuarze koncertowym do dziś pozostał „Tribute to Aerobit”. W roku następnym zespół wydał własnym sumptem debiutancką małą płytę Polished Jazz, której rozszerzona reedycja ukazała się dwa lata później. W październiku 2010 poznańska wytwórnia Ampersand Records wydała pierwszy właściwy album Jazzpospolitej, Almost Splendid. Po niespełna dwóch latach pojawił się następny, Impulse, gdzie, według recenzenta „Polityki”, znalazła się „muzyka […] intensywna, pełna wyobraźni, uwolniona od schematów i zupełnie niepospolita” - nasuwająca ponadto skojarzenia z post-rockowym, a jakże, chicagowskim Tortoise. Wkrótce potem ukazało się dwupłytowe wydawnictwo RePolished Jazz, zawierające przemiksowany materiał z Impulse oraz utwory z najwcześniejszej małej płyty. Jak na sześć lat działalności, nie jest to może bardzo wiele - trzeba jednak pamiętać, że przez cały ten czas zespół często i z dużym powodzeniem występował na żywo.

Historia Jazz Od Nowa Festival zdążyła już odnotować koncerty artystów o zbliżonej orientacji – by wymienić tylko interesujący Ye She pod wodzą „Ziuta” Gralaka w 2005 roku, miejmy nadzieję, że teraz, za sprawą Jazzpospolitej, będzie równie usatysfakcjonowana.




URSZULA DUDZIAK (PL)

Urszula Dudziak – wokal
Jan Smoczyński – instrumenty klawiszowe
Łukasz Poprawski – saksofon
Robert Cichy – gitary
Krzysztof Pacan – gitara basowa
Artur Lipiński – perkusja




fot. Andrzej Romański

Jeśli jednym z wyznaczników rangi artystycznej i prestiżu festiwalu, w danym wypadku jazzowego, miałaby być częstotliwość powrotów na jego estradę artystów autentycznie wybitnych, to JAZZ Od Nowa Festival bezsprzecznie należałoby sklasyfikować w ścisłej czołówce ponad stu organizowanych w Polsce imprez tego typu. Jego edycja tegoroczna wydaje się zaś pod tym względem iście rekordowa.

Co się zaś tyczy powrotów, szczególnie oczekiwana jest z pewnością druga festiwalowa wizyta Urszuli Dudziak – od lat najbardziej znanej w świecie polskiej wokalistki jazzowej, obdarzonej niezwykle rozległą skalą głosu i naturalną swobodą intonacji. Uznana przez „Los Angeles Times” za Śpiewaczkę Roku 1979, nagrała do tej pory około pięćdziesiąt albumów (w tym nowatorski, entuzjastycznie przyjęty Newborn Light z Adamem Makowiczem) i przynajmniej jeden światowy przebój (Papaya). Estradę dzieliła między innymi z Dizzy'm Gillespie, Lionelem Hamptonem, Lesterem Bowie i Bobby'm McFerrinem, do którego często bywa porównywana jako specjalistka w zakresie elektronicznie wspomaganej polifonii wokalnej. Ma na tym polu osiągnięcia na tyle duże, że właśnie dzięki niej technologią tą zainteresował się Sting, którego poznała przy okazji współpracy ze słynnym big bandem Gila Evansa.

Poprzedni występ Urszuli Dudziak na JAZZ Od Nova Festival w 2008 roku, kiedy to towarzyszył jej zespół pod zobowiązującą nazwą Superband, pozostał trochę w cieniu rewelacyjnych produkcji kwartetów Petera Brötzmanna i Tomasza Stańki. Obecny, z grupą pod tą samą nazwą, choć w nieco innym składzie (z poprzedniego ostali się perkusista Adam Lipiński i pianista Jan Smoczyński, który dał się też poznać festiwalowej publiczności cztery lata temu, jako jeden z muzyków Michała Urbaniaka), ma szansę stać się wydarzeniem. W ślad za ubiegłorocznym, nader udanym koncertem byłego męża wokalistki został nawet przesunięty na finał zasadniczej części imprezy, co nadaje mu szczególną wagę okolicznościową. Wagę, którą Urszula Dudziak udźwignie, jak wolno przypuszczać, z porównywalnym sukcesem.




2 marca (niedziela), godz. 20:00


OPENCLOSE (PL/E/J/PE/UA)

KNITTEL, YAREMCHUK, LATECKI, JIKU, WOLNIEWICZ, SUGAWARA, KRAPOOLA, GALARRETA, MUOZIK



OPENCLOSE, wolna scena bez końca i początku, W 2008 roku w Grudziądzu, w przestrzeni stworzonej przez Rene Kote - 34d, Grupa Dialogu i Roberta Milinkiewicza - .Kapusta, Alchemik Sendivius - odbywały sie pierwsze koncerty.
OPENCLOSE ma formę dzieła otwartego, która uległa transformacji do zasady, że każdy pojawia się, aby grać swoją muzykę w otoczeniu innych, którzy także grają swoją muzykę. Otwarta formuła creative commons powoduje, że nagrywany materiał jest dostępny dla wszystkich na stronie 34dialog.

ŚCIEK Openclose, to terytorium nadmiaru informacji. Ściek to miejsce, do którego trafiają impulsy z całego obszaru wydarzenia, od wszystkich uczestników. Słuchacze mają możliwość edytować informacje za pomocą rzutników z komputerami podłączonymi do internetu. Powstaje polilog - wypowiedź wielu osób na raz. Informacje - dźwięki, obrazy, wypowiedzi, kiedy są wyrazem zainteresowań i odmienności intencji, doprowadzają do niespójności subiektywnych. Tak powstaje ściek kreatywny, bogaty w inspiracje >zarządzany< przez demona Maxwella, który eliminuje entropię i jest przeciwieństwem chaosu. Openclose nie jest sztuką chaosu. Openclose to sztuka ściekowa.

Rene Kote
 

::misiek::